| (NIE)BEZPIECZEŃSTWO
SIECI

prof.
UW dr hab. inż. Włodzimierz Gogołek
Instytut Dziennikarstwa
Uniwersytetu Warszawskiego
Walka o
bezpieczeństwo Sieci (Internetu) będzie główną częścią ceny, jaką
zapłaci usieciowiona cywilizacja. Złożoność tego problemu uwypuklają
fakty, iż Internet nie ma właściciela, nie posiada centralnej kontroli
oraz brakuje standardowej, zaakceptowanej przez wszystkich polityki
bezpieczeństwa i międzynarodowego prawodawstwa w dziedzinie przestępstw
komputerowych.
Sieć niezmiennie
postrzegana jest przede wszystkim jako narzędzie wspomagające
komunikację. Jej udział widoczny jest na wszystkich poziomach wymiany
informacji – od korespondencji elektronicznej między prywatnymi osobami
do przekazywania strategicznych informacji decydujących o żywotnych
funkcjach całego państwa. Doświadczyła tego boleśnie Estonia – kraj
uznawany za pierwszy obiekt wojny prowadzonej w wirtualnym świecie.
Atak dokonany w takim wymiarze spowodował paraliż krajowej cyfrowej
infrastruktury Estonii, objął instytucje związane z kluczowymi
funkcjami państwa: prezydentem, premierem, parlamentem, agencjami
rządowymi, największymi bankami i mediami – głównie gazetami.
Na podobny atak była narażona Gruzja, w której usiłowano sparaliżować
internetową infrastrukturę. Rangę tych zjawisk, poza widocznymi
ograniczeniami funkcjonowania Sieci, potwierdza uruchamianie w
niektórych państwach rządowych instytucji, które mają przeciwdziałać
takim zagrożeniom. Ataki tego typu są także wykorzystywane do szantażu
i w konfliktach politycznych, jak i innych destrukcyjnych sieciowych
przedsięwzięciach.
Niebezpieczeństwa stwarzane przez Sieć w znacznej części określane są
jako cybercrimes – zagrożenie bezpieczeństwa informacyjnego, które
doświadczane jest jako problem ogólnospołeczny we wszystkich aspektach
funkcjonowania Sieci. Niebezpieczeństwa, jakie stwarza wirtualny świat,
to także pochodna szybkości wędrówki informacji w Sieci.
Dzięki Internetowi możliwy jest przepływ informacji (pozytywnych i
złych) w czasie kilku sekund w skali całego globu. Rozpowszechnienie
się wirusa na tysiącach komputerów od Ameryki – przez Europę – do
Japonii trwa zaledwie minuty. Widoczne to już było kilka lat temu.
Podobnie jest z manipulowaną informacją – rozprzestrzenia się zbyt
szybko, by móc na nią skutecznie zareagować. Idzie tu o dezinformację
lub świadome wprowadzanie w błąd opinii publicznej – jako całości i w
grupach szczególnych zainteresowań. Nie można założyć, iż z komunikacją
sieciową wiążą się zawsze treści pozytywne lub neutralne. Przykładową
reakcją na tę formę zagrożenia jest inicjatywa rządu Australii, który
jako jeden z pierwszych proponuje wprowadzenie narodowego systemu
cenzurowania Sieci. System ten ma wymuszać na dostarczycielach
Internetu (ISP) blokowanie tysięcy stron zawierających kwestionowane
lub nielegalne treści.
Niebezpieczeństwa wirtualnego świata w znacznej części wynikają z
rosnącej autonomii maszyn. Ilustrują to m.in. systemy komputerowe,
które powodują, iż tysiące komputerów domowych, również firmowych,
stają się niewolnikami – zombie. Sieci zniewolonych komputerów, wraz z
ich centrami zarządzania (także maszyny), tworzone są przez tzw.
botnety, które rozsyłają i uaktywniają
na atakowanych komputerach cybernetyczne roboty.
Przenoszą one programy generujące spam, który na zaanektowanych
komputerach nielegalnie wyszukuje informacje finansowe, dane osobowe, a
także, poza dostarczaniem reklamy, instaluje kolejne, specjalistyczne
programy szpiegujące.
Czas zainfekowania komputera wynosi średnio około pięciu minut. Rola
ludzi w tym procederze jest znikoma, ogranicza się do inicjowania
aktywności kilku botnetów, pozostałe funkcje wykonują samodzielnie
maszyny. Szacuje się, iż 10% komputerów podłączonych do Internetu –
czyli dziesiątki milionów maszyn – jest zainfekowanych przez botnety.
Na obszar bezpieczeństwa związanego z wymianą informacji składają się
także zasoby informacyjne, których zawartość koliduje z lokalnymi
politykami bezpieczeństwa. Są to m.in. pornografia,
oszczerstwa/paszkwile (cyberbulling).
Dużym problemem jest też kradzież lub niszczenie sieciowych zasobów
informacyjnych. Jaskrawym przykładem nadmiernego znaczenia, jakie jest
przypisywane informacji przesyłanej przez Sieć, są reakcje młodych
ludzi, także dzieci, prowadzące do samobójczych zachowań.
Nie mniejsze straty powodują, zbliżone do cyberbullingu, działania
wykorzystujące masowość spamu i innych tego typu sposobów informowania
do świadomego upowszechniania nieprawdziwych informacji. Wykorzystywane
jest to w walce politycznej, także w komercji – np. w celu zmiany
notowań giełdowych określonych firm. Efektem są milionowe nielegalne
zyski korzystających z tego typu działań.
Web 2.0 i malware
Popularność Web 2.0, a w szczególności jej interaktywna natura –
łatwość udostępniania różnych zasobów informacyjnych oraz rosnące
kompetencje i doświadczenie użytkowników – stworzyły kolejne zagrożenie
bezpieczeństwa Sieci. Ułatwiona komunikacja powoduje intensywniejszą
wymianę programów o destrukcyjnej naturze. Przed etapem Web 2.0
praktycznie internauci wyłącznie oglądali zasoby sieciowe lub je
ściągali na swoje komputery. Obecnie dzięki pełnej interaktywności mają
znaczny wpływ na naturę i kształt zasobów Sieci.
Najpowszechniejszym zagrożeniem są destrukcyjne funkcje specyficznych
programów komputerowych – tzw. malware, są to m.in. wirusy, robaki,
konie trojańskie, spyware – wszelkie złośliwe programy mające na celu
niszczenie, destabilizację lub inwigilację systemów komputerowych.
Wirusy są najczęściej spotykanym zagrożeniem bezpieczeństwa zasobów
zgromadzonych w Sieci. Zazwyczaj przenoszone są przez Sieć (także przez
bierne nośniki informacji cyfrowej, np. CD, DVD, flashe), a dynamika
ich rozprzestrzeniania się w skali świata już w 2003 r. mierzona była w
minutach. Dowodzi to ogromnej sprawności komunikacyjnej
Sieci oraz stwarza nadzwyczaj trudne wyzwania twórcom narzędzi
służących do obrony przed tego typu tworami, które wędrują po łączach
Internetu. Wirusy zazwyczaj rozpowszechniają się losowo. Bez względu na
wartość, atrakcyjność zasobów informacyjnych komputera jest on narażony
na ataki tych wirtualnych istot. Ich działanie jest przypadkowe –
najczęściej niszczą dla samego niszczenia.
Robaki komputerowe są inną od wirusów formą malware, nie potrzebują
interwencji człowieka, by się powielać – czynią to samoistnie. W
zasadzie robaki nie niszczą danych w komputerze. Tworzone przez nie
zagrożenie tkwi w szybkim rozmnażaniu się, w takim stopniu np., że
blokują serwery internetowe, skutecznie zakłócając wymianę informacji w
Sieci. Ze względu na tworzone przez wirusy i robaki zagrożenie, nie ma
właściwie między nimi dużych różnic, także z tego powodu, że sporą
część wirusów przenoszą robaki.
Kolejna powszechna forma malware – trojany (konie trojańskie), jak sama
genealogia nazwy wskazuje, w sposób niezauważony dla użytkownika
instalują się samodzielnie na dysku jego komputera i czekają. Często
dostają się tam pod pozorem pełnienia pozytywnej/potrzebnej funkcji,
np. kalendarza, wygaszacza ekranu, synchronizacji czasu, lub – jak
wirusy – przez pocztę, inne nośniki cyfrowej informacji, głównie przez
tzw. darmowe oprogramowanie (freeware) lub testowe wersje (shareware),
które nieświadomi podstępu użytkownicy samodzielnie instalują na swoich
komputerach. Niezauważalnie, po pewnym czasie od instalacji, trojany
same się uruchamiają. Ich funkcje są praktycznie nieograniczone i
zależą od pomysłowości ich autorów lub zleceniodawców. Są to na
przykład: analizowanie informacji na inwigilowanym komputerze, ich
gromadzenie i następnie przesyłanie (przez Internet) zleceniodawcy.
Spyware to forma trojana. Są to programy/wirusy, które w sposób ukryty
gromadzą informacje o użytkowniku komputera i bez jego wiedzy
komunikują się ze zleceniodawcą – zazwyczaj w celu wspomagania kampanii
reklamowych online. Danymi tymi najczęściej bywają: informacje
o zasobach i treściach (poczta, dokumenty) zapisanych na dyskach,
adresy mailowe zgromadzone w szpiegowanym komputerze, hasła i numery
kart kredytowych. Spyware, podobnie jak trojany, zazwyczaj są
instalowane w darmowych programach lub demonstracyjnych wersjach
oprogramowania.
Odmianą spyware są adware – programy, których producenci informują
zainteresowanych o przeznaczeniu tego narzędzia, udostępniają funkcję
jego deinstalacji i zachęcają do instalacji, podając cele pozyskiwanych
od użytkownika danych i zalety dołączonych funkcji tego typu programów.
Polegają one głównie na zbieraniu informacji o internaucie i stosownym
do ich interpretacji prezentowaniu reklam. Mimo jednoznacznego opisu
tych funkcji użytkownicy najczęściej godzą się na nie, ignorując
akceptowaną deklarację, którą wyświetla instalowany adware (lub nie
czytając jej). Oszacowano, iż przeciętny komputer zawiera około
trzydziestu monitorujących, nieznanych użytkownikowi, programów.
Tworzenie i wykorzystywanie tego typu oprogramowania jest bardzo
dochodowe.
Popularnym programowym narzędziem zaliczanym do kategorii
niebezpiecznego oprogramowania są tak zwane cookies (ciasteczka).
Podstawowym celem tego oprogramowania jest poprawienie procesu
komunikacji między internautą a stroną, z którą ów użytkownik
współpracuje. Dzięki cookies następuje zwiększenie intuicyjności
strony, która ma dostęp do informacji o internaucie, gromadzonych w
„ciasteczkach”. Oprogramowanie obsługujące cookies tworzy specjalne
komunikaty w postaci małych zbiorów opisujące konkretnego użytkownika
Sieci. Następnie są one zapisywane w komputerze internauty. Operacja ta
jest wykonywana autonomicznie przez maszynę, w czasie gdy użytkownik
jest połączony z określoną stroną w Internecie. Serwer obsługujący ową
stronę komunikuje się z komputerem internauty i umieszcza w nim zbiór –
„ciasteczko”. Gdy po jakimś czasie użytkownik ponownie połączy się z tą
samą stroną, „ciasteczko” powiadamia ten serwer, że internauta jest
bywalcem strony, nadano mu określony numer-identyfikator i opisują go
określone informacje.
Cookies praktycznie są niedostrzegalne dla internauty, są one
zapisywane i pozostawiają ślady jego poczynań na określonej stronie,
np. informacje dotyczące tego, co i ile razy oglądał w Sieci.
Intencją twórców cookies było i jest ułatwienie komunikacji internauty
z Siecią, sprawienie, by strony były bardziej usłużne, komunikatywne.
Wybór w kwestii akceptacji instalacji „ciasteczek” pozostawiono
internautom. Warto jednak pamiętać, że duża część stron, zwłaszcza
usługowych, np. banków internetowych, wymaga zgody na instalację
cookies na komputerze klienta-internauty. Wydaje się, że stwarzanie
atmosfery ekstremalnego zagrożenia ze strony cookies nie jest w pełni
uzasadnione. Podobną, niezauważalną sytuację mają klienci sklepów
płacący imiennymi kartami płatniczymi i korzystający z kart
lojalnościowych. Cookies, poza negatywnymi elementami (gromadzenie
informacji o klientach), mają też zalety – pozwalają na większą
przyjazność Sieci, ułatwiając komunikację z zaufanymi stronami, a także
np. eliminując powtarzające się reklamy i spolegliwie personalizując
oglądane strony.
Kolejną formą zagrożeń, które stwarza Sieć, jest phishing. Stanowi on
przykład dialogu pomiędzy użytkownikiem i Siecią. Celem owego dialogu
jest wprowadzenie w błąd użytkownika. Sieć przyjmuje funkcję
nieuczciwego rozmówcy. Phishing jest wykorzystywany do wyłudzania
poufnych danych.
W pierwszym kroku medium komunikacyjnym tego wyłudzania jest
najczęściej poczta elektroniczna. Zazwyczaj użytkownik otrzymuje
alarmujący e-mail o konieczności potwierdzenia numeru konta,
haseł i identyfikatorów od korzystającego z tego narzędzia przestępcy.
Wprowadzona w błąd ofiara, dzięki odpowiednim zabiegom
socjotechnicznym, przekazuje przestępcy rzeczywiste, poufne informacje.
Najczęściej procedura ta polega na przestępczym, niezauważalnym dla
użytkownika, wymuszeniu połączenia się internauty z fałszywą stroną np.
banku i przekazywaniu jej wyłudzanych informacji. Podobną, groźną formą
nieuczciwego pozyskiwania informacji o użytkowniku jest podsłuchiwanie
informacji przekazywanych do komputera. Służą temu tak zwane keyloggery
– programy zapamiętujące kolejno wszystkie klawisze, które są naciskane
na klawiaturze komputera internauty. Zgromadzone w ten sposób
informacje (wcześniej wpisywane przez użytkownika na klawiaturze)
przesyłane są następnie do inicjatora tej formy podsłuchu. Poza
zasygnalizowanymi już zagrożeniami ze strony malware, Internet dzięki
potencjałowi interakcji, komunikowania się z użytkownikami, stwarza
wiele innych rodzajów kłopotów w tym zakresie. Jednym z nich jest
informowanie użytkownika (e-mailem) o fikcyjnym zagrożeniu. Są to tzw.
hoaxy (dowcipy, kawały). Idea hoaxa polega na wprowadzeniu w błąd
adresata odpowiednio spreparowanym mailem, w którym jest zamieszczona
rada, aby niezwłocznie wykasować określony plik w systemie operacyjnym
komputera. Jako argument podaje się, iż np. ów plik jest groźnym
wirusem, który lada chwila się uruchomi. W rzeczywistości celem jest
usunięcie pliku niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania komputera. W
efekcie prowadzi to do destabilizacji pracy systemu komputera
internauty, który zaufał treści spreparowanego maila.
Zważywszy na trudną do przecenienia wartość informacji przechowywanej w
Sieci i stanowiącej przedmiot komunikacji, należy stwierdzić, że
świadomie stwarzane zagrożenia dla tych informacji będą istniały
zawsze. Obserwuje się ich ewolucję i rosnący zakres aktywności.
Ilustracją tego są niedawno rozpoznane (2008 r.) zagrożenia DNS-ów
(specjalistycznych serwerów będących rodzajem automatycznej książki
telefonicznej, która zmienia nazwę wybieranej przez internautę strony
na jej numeryczny odpowiednik). Zagrożenie to, nazwane pharmingiem,
polega na sekretnym przekierowywaniu przesyłanych w Sieci
informacji. W wyniku tego przestępcy, symulując docelową stronę wybraną
przez internautę – np. stronę banku internetowego, przechwytują
informacje przesyłane do rzeczywistego banku i odczytują tajne hasła
użytkowników lub modyfikują treść operacji finansowych wykonywanych
przez nieświadomego tego klienta. Innymi słowy, polega to na tym, że
użytkownik, łącząc się ze stroną określonego banku, może zostać
przekierowany do kopii docelowej strony, którą dysponuje haker. W
efekcie (oczekiwanym przez hakera) niczego nieświadomy użytkownik
przekazuje hakerskiej kopii wszystkie informacje, tak jak gdyby był
połączony z zaufaną, docelową stroną swojego banku internetowego.
Analizując problem bezpieczeństwa sieciowego, należy wyróżnić istotną
dla tej dziedziny postać, jaką jest haker. Ataki dokonywane przez
hakerów są oceniane jako jedne z najgroźniejszych nie tylko
z powodu widocznych szkód, jakich dokonują, lecz także z powodu
trudnych do wykrycia zabiegów, które miały na celu nielegalne
pozyskanie informacji z komputera podłączonego do Sieci. W tym
procederze hakerzy, o różnych zasadach etyki, są uzbrojeni w specjalne,
w znacznej części powszechnie dostępne narzędzia programowe. Z
łatwością mogą destabilizować funkcjonowanie niemal każdego komputera i
każdej sieci podłączonej do Internetu. Coraz częściej trudnienie się
tym zajęciem jest szkołą i przepustką do otrzymania intratnej posady –
w firmie, która chce sprawić kłopoty swoim konkurentom, lub w
instytucji (często państwowej), gdzie hakerzy stają na straży
bezpieczeństwa, występując przeciw swoim kolegom będącym po drugiej
stronie barykady.
Obrona bezpieczeństwa Sieci
Konstruując strategię obrony przed zagrożeniami wynikającymi z
przepływu informacji w Sieci, należy uzbroić się w niezbędny arsenał
ochronny. Tworzą go programy: antywirusy, firewalle, antyspyware i
antyspam. Te narzędzia programowe działają samodzielnie lub łącznie w
tak zwanych pakietach bezpieczeństwa. Stanowią ilustrację komunikacji
autonomicznej, gdzie nadawcą i odbiorcą zdecydowanej części ruchu
informacyjnego są maszyny. W wymianie i kontroli informacji, w
zdecydowanej części, nie biorą udziału ludzie.
Cała inicjatywa w tym zakresie została przekazana maszynom – łącznie z
operacjami samodoskonalenia się (w pewnym zakresie) np. programów
antywirusowych (metody heurystyczne) czy pobierania i instalowania
nowych wersji programów i ich składowych (np. definicji/ sygnatur
wirusów).
Programy antywirusowe są wyposażane w funkcje wykrywania nowych zdarzeń
i związków pomiędzy nimi, by następnie samodzielnie dostosować
procedurę reakcji na nową sytuację – np. walkę z nowym wirusem.
Firewalle i proxy – to najczęściej występujące, poza antywirusami,
terminy w kontekście bezpieczeństwa wymiany informacji w Sieci. W
uproszczeniu: firewall (ściana ogniowa, zapora ogniowa) jest zazwyczaj
wydzielonym komputerem ze specjalistycznym oprogramowaniem (w
zastosowaniach domowych jest to program), który nadzoruje ruch
informacyjny ze świata zewnętrznego do lokalnej sieci (LAN-u) lub do
pojedynczego komputera, a proxy to oprogramowanie m.in. kontrolujące
ruch informacyjny z lokalnej sieci do świata zewnętrznego.
W rzeczywistości firewalle często pełnią także funkcje kontroli ruchu z
sieci na zewnątrz. Narzędzia te są aktywnymi ogniwami łańcucha
zabezpieczeń przed zagrożeniami sieciowymi i stanowią ważny fragment
autonomii pozostawianej maszynom.
Bezpieczeństwo korespondencji
Mając na uwadze wcześniej zasygnalizowane zagrożenia, które mają
bezpośredni związek z bezpieczeństwem komunikacji sieciowej,
najczęściej wyróżnia się następujące wymagania mające na celu troskę o
bezpieczeństwo operowania informacjami w Sieci:
–– integralność danych: gwarancja niezmienności informacji przesyłanej
od nadawcy do adresata;
–– poufność danych: właściwość zapewniająca, że dane nie są czytelne
dla nieupoważnionych użytkowników;
–– autentyczność: pewność, że informacje otrzymane z Sieci są od
nadawcy, który się pod nimi podpisuje.
Szyfrowanie
W trosce o poufność informacji przesyłanej w Sieci, a także gromadzonej
na nośnikach informacji, stosuje się szyfrowanie. Podstawowa zasada tej
obszernej dziedziny wiedzy mówi o tym, iż wyróżniona grupa osób powinna
móc zachować prywatność swojej korespondencji dzięki wykorzystaniu
sekretnej metody. Oryginalna informacja za pomocą oprogramowania
dedykowanego jest przekształcana w ten sposób, iż otrzymany szyfrogram
nie jest możliwy do odczytania przez nikogo, kto nie zna sposobu
odszyfrowania tak przekształconej informacji. Adresat, który zna ów
sposób (unikalny klucz), bez trudu może wykonać operację odwrotną –
odszyfrowanie otrzymanej informacji.
Zazwyczaj z szyfrowaniem treści korespondencji elektronicznej wiąże się
podpis elektroniczny. W rzeczywistości podpis elektroniczny ma niewiele
wspólnego z szyfrowaniem. Oba pojęcia: podpis i szyfrowanie oznaczają
zupełnie inne operacje. Odnoszą się jednak do tego samego przedmiotu –
do dokumentu elektronicznego, np. przesyłanego między komputerami.
Istotą owych operacji jest takie zabezpieczenie korespondencji
elektronicznej, by podczas transmisji nie uległa ona zamierzonej lub
przypadkowej modyfikacji (integralność), by osoby trzecie nie mogły jej
odczytać (poufność) i by adresat miał pewność, iż podpisany nadawca
jest faktycznie autorem korespondencji (autentyczność). O integralności
i autentyczności korespondencji świadczy podpis elektroniczny, poufność
natomiast zapewnia szyfrowanie lub inaczej kryptografia. Zatem mimo
odrębności obu pojęć – są one ściśle ze sobą związane.
Bywa, iż siła szyfrowania dokumentów jest zgubna dla użytkowników tej
technologii zabezpieczania dokumentów. Najczęściej zagrożenie to tkwi w
ryzyku zagubienia lub zniszczenia klucza. Jego brak praktycznie
uniemożliwia odczytanie zaszyfrowanego dokumentu. Ostatnio nie mniej
poważne jest niebezpieczeństwo stwarzane przez hakerów, którzy po
włamaniu się do komputera ofiary nie niszczą, a szyfrują zapisane tam
zbiory. Ich właściciel jest następnie szantażowany np. koniecznością
wypłacenia określonej kwoty hakerowi dysponującemu kluczem do
zaszyfrowanych zbiorów. Podobny charakter ma zjawisko złośliwego
szyfrowania zasobów przez zwalnianych pracowników. Zawiłości procesu
zapewnienia bezpiecznej transmisji informacji między dwoma komputerami
za pośrednictwem Internetu rozwiązał w znacznej części tzw. protokół
SSL – Secure Sockets Layer Protocol. Korzystanie z tego narzędzia
praktycznie nie wymaga od użytkownika wykonywania żadnych manualnych
czynności.
Analizując sposoby bezpiecznej wymiany informacji w Sieci, warto
zwrócić uwagę na steganografię. Termin ten literalnie oznacza ukryte
pismo i polega na specyficznej metodzie ukrywania treści w plikach
multimedialnych. Ukrycie polega na wpisaniu treści dowolnej
korespondencji w obrazy/fotografie lub pliki zawierające muzykę, tak
aby ta treść była niedostrzegalna dla oka ludzkiego. Internet stanowi
doskonałe medium do przesyłania informacji w tej właśnie formie, a
dotychczas nie znaleziono skutecznego sposobu odczytania, bez
odpowiednich uprawnień, tak ukrytej informacji.
Identyfikacja
Zważywszy na istotę zdalnej komunikacji sieciowej – brak bezpośredniego
kontaktu podmiotów uczestniczących w procesie komunikacji – nadzwyczaj
ważne jest wzajemne identyfikowanie owych podmiotów. Idzie tu o
autentyczność: identyfikację osoby/maszyny korzystającej z Sieci lub
potwierdzenie autentyczności osoby/maszyny, z którą jest nawiązywany
kontakt sieciowy. W tym kontekście utarło się powiedzenie, że nikt nie
może być pewny, iż po drugiej stronie Internetu nie siedzi pies. Próbą
zmiany tego stanu rzeczy jest stosowanie różnych metod uwierzytelniania
(działań, których celem jest weryfikacja deklarowanej tożsamości
podmiotu).
Dzielone są one na trzy grupy:
– coś, co masz (klucz do drzwi, karta magnetyczna);
– coś, co wiesz (hasła);
– coś, czym się charakteryzujesz (odciski linii papilarnych).
Zazwyczaj potwierdzeniem tożsamości podczas odwiedzania wyróżnionych
(zastrzeżonych hasłem) stron w Internecie jest podanie identyfikatora
(ciągu znaków jednoznacznie identyfikujących osobę upoważnioną do
korzystania z określonych usług w Sieci lub systemie informatycznym) i
hasła. Jest ono ciągiem znaków literowych, cyfrowych lub innych, znanym
tylko osobie korzystającej z Sieci lub pracującej w systemie
informatycznym. Ta forma kontroli pamięta czasy starożytnego Rzymu i w
zasadzie po setkach lat wcale się nie zmienia. Poza tym, że
charakteryzuje się niewątpliwą prostotą, niesie ze sobą duże ryzyko
niepewności co do wiarygodności identyfikacji przeprowadzonej tą metodą
i zastępowana jest bezpieczniejszymi metodami identyfikacji w Sieci
(np. biometryka).
Skuteczną próbą zwiększenia wiarygodności identyfikacji jest token –
urządzenie podobne do małego kalkulatora. Generuje on, automatycznie co
kilkadziesiąt sekund lub na żądanie, unikalne hasło (tzw. hasło
jednorazowe – widoczne na niewielkim ekranie tokena). W efekcie nawet
podsłuchanie hasła nie jest groźne – może ono być wykorzystane tylko
jeden raz.
Inną, najbardziej sformalizowaną, formą potwierdzania autentyczności
jest wykorzystywanie tak zwanych certyfikatów. Ich istota polega na
wiarygodnym potwierdzaniu narzędzi, które są wykorzystywane w procesie
wymiany informacji. Innymi słowy – certyfikat potwierdza ważność klucza
lub programu.
Najbardziej zaawansowaną technologicznie formą identyfikacji jest
biometryka. Idzie tu o narzędzia, które identyfikują użytkownika na
podstawie opisu cech fizycznych, np. brzmienia głosu, kształtu twarzy,
linii papilarnych, tęczówki oka. Istotną cechą tego sposobu
identyfikacji jest nie tylko wysoka skuteczność, lecz także duże
ułatwienie samego procesu. Osoba identyfikowana praktycznie nie musi
pamiętać żadnych haseł ani nosić ze sobą identyfikatorów, by zostać
jednoznacznie zidentyfikowaną. Ponadto tego typu identyfikacja
wielokrotnie zmniejsza możliwości podszywania się pod osobę w ten
właśnie sposób rozpoznawaną. Także i ten sposób identyfikacji ma
negatywne funkcje. Podstawową jest utrata prywatności. Biometryka
wyklucza anonimowość w każdej sytuacji.
W najbliższym czasie należy oczekiwać wzrostu ryzyka związanego z
atakami na środowiska internetowe. Dotyczy to zwłaszcza użytkowników
korzystających z technologii bezprzewodowych (komputerów przenośnych
oraz innych mobilnych urządzeń) – poza siecią korporacyjną – i
szerokopasmowego dostępu do Sieci.
Wnioski
Poszukując sposobów i narzędzi obrony przed zagrożeniami, jakie
powoduje wymiana informacji za pośrednictwem Sieci, warto zauważyć, iż
technologia rozwiąże 60% problemów, edukacja 20% – pozostałym może
zaradzić tylko dobre prawo.
Mimo starań światowych legislatur brak jest jednoznacznych ram
prawnych, którym zostałaby przyporządkowana Sieć. Jedną z pierwszych
regulacji uwzględniających elektroniczną formę dystrybucji informacji
jest Konwencja Berneńska z 1986 r., której artykuły dotyczące ochrony
praw autorskich odnoszą się do utworów zapisanych w postaci cyfrowej.
Problematyka ta wydaje się zasadniczą kwestią w zakresie prawnych
uregulowań związanych z Internetem.
Współcześnie podstawowymi regulacjami dotyczącymi ochrony praw autorów
w Sieci są wspomniana Konwencja oraz porozumienie TRIPS, WIPO Copyright
Treaty oraz dyrektywy Unii Europejskiej. Ważnym aktem jest Konwencja
Rady Europy (2001), która określa zasady współpracy międzynarodowej w
dziedzinie ścigania przestępstw popełnianych z wykorzystaniem
technologii przetwarzania informacji. Dokument ten uważany jest za
jeden z ważniejszych instrumentówmiędzynarodowego prawa karnego ery
społeczeństwa informacyjnego. Poza konsekwentnym rozwojem prawa,
narzędzi zwiększających bezpieczeństwo teleinformatyczne, które nie
gwarantują jednak pełnego bezpieczeństwa, dużą efektywnością
charakteryzują się przedsięwzięcia natury organizacyjnej. Chodzi tu
przede wszystkim o decydującą rolę edukacji w systemie bezpieczeństwa
teleinformatycznego, a także o opracowywanie i wdrażanie w firmach
stosownych regulacji (np. polityki bezpieczeństwa) oraz o ubezpieczenia
od konsekwencji ataków na systemy teleinformatyczne.
|