| TAKTYKA
INTERWENCJI POLICYJNYCH FUNKCJONARIUSZY POLICJI PAŃSTWOWEJ
podinsp.
Grzegorz Winnicki
Kierownik Zakładu Interwencji Policyjnych CSP
nadkom.
Tomasz Maczuga
Zastępca Kierownika Zakładu Interwencji Policyjnych CSP
asp.
Piotr Senderski
młodszy wykładowca Zakładu Interwencji Policyjnych CSP
W
okresie dwudziestolecia międzywojennego, podobnie jak ma to miejsce
dzisiaj, stosowanie przymusu przez policjantów było obwarowane wieloma
regułami. Stosowanie siły fizycznej, użycie broni oraz sposoby
zachowania się podczas interwencji w stosunku do niebezpiecznych
przestępców wynikały z pragmatyki służbowej, jak również były wynikiem
licznych doświadczeń zawodowych.
STOSOWANIE SIŁY FIZYCZNEJ
Funkcjonariusz Policji Państwowej mógł zastosować siłę fizyczną wobec
zatrzymanego czy też aresztowanego, gdy ten odmówił posłuszeństwa
oddania się przymusowi prawnemu funkcjonariusza. Użycie siły było także
możliwe w celu obrony osób przed napaścią, jak również w celu
zapobiegania działaniom naruszającym porządek prawny. W przypadku ataku
funkcjonariusz mógł użyć broni. Stosowanie broni było również
dopuszczalne w celu udaremnienia ucieczki niebezpiecznego przestępcy.
Po zmianach prawnych dotyczących funkcjonowania Policji Państwowej,
które wprowadzono w 1928 roku, użycie siły fizycznej przez policjantów
było dopuszczalne przede wszystkim podczas zatrzymań oraz podczas
działań, w których nie zachodziła potrzeba zatrzymania, lecz istniała
konieczność zapobieżenia dokonaniu czynności sprzecznej z prawem.
Policjant mógł wyprowadzić z lokalu osobnika zachowującego się w sposób
prostacki lub grubiański bądź na wezwanie konduktora usunąć siłą z
tramwaju pasażera nieposiadającego ważnego biletu.
Policjant, przystępując do zatrzymania, musiał wypowiedzieć formułę: „W
imieniu prawa zatrzymuję Pana/Panią”, i podać powód zatrzymania.
Wypowiedzenie przytoczonej formuły, już stanowiło przymus prawny i było
rozumiane jako użycie siły, gdyż osoba tymczasowo musiała oddać się w
moc funkcjonariusza.
Faktyczne użycie siły, rozumiane jako zastosowanie siły fi zycznej,
mogło nastąpić dopiero wówczas, gdy zatrzymany nie wykonywał poleceń i
nie chciał się dobrowolnie oddać przymusowi prawnemu. Obowiązywała
zasada ostrzeżenia przed zastosowaniem siły fizycznej, a stosować ten
środek należało jedynie w niezbędnym zakresie1.
UŻYCIE BRONI PALNEJ
Użycie broni palnej należało do wyjątkowych i ostatecznych sytuacji, a
funkcjonariusz, stosując ten ostateczny środek przymusu, był
zobligowany do kierowania się zasadą minimalizacji skutków. Zgodnie z
przepisami wydanymi w tym zakresie w 1928 roku, jak również z
uzupełniającymi przepisami wykonawczymi policjant mógł użyć broni
palnej:
1) w celu odparcia niebezpiecznego napadu lub zamachu, zagrażającego
życiu, zdrowiu lub wolności funkcjonariusza lub innych obywateli, albo
też w celu przeciwdziałania działaniom zmierzającym bezpośrednio do
takiego napadu lub zamachu;
2) przeciwko osobie niepodporządkowującej się wezwaniu do
natychmiastowego odłożenia broni lub innego przedmiotu, którego użycie
mogłoby zagrozić zdrowiu lub życiu policjanta albo innego obywatela;
użycie broni było dopuszczalne również wówczas, gdy osoba wezwana do
porzucenia niebezpiecznego przedmiotu, bez zezwolenia chciałaby go
podjąć;
3) w celu odparcia niebezpiecznego napadu lub zamachu, zagrażającego
mieniu publicznemu lub prywatnemu, albo też w celu przeciwdziałania
czynnościom zmierzającym bezpośrednio do takiego zamachu lub napadu;
4) w celu pokonywania czynnego oporu, który uniemożliwiał
przeprowadzenie przez policjanta czynności służbowych, albo też w celu
pokonania gwałtu fi zycznego, niemającego charakteru napadu lub
zamachu, lecz skierowanego na pozbawienie funkcjonariusza fi zycznej
możliwości wypełnienia obowiązku służby przez usiłowanie rozbrojenia
czy chociażby obezwładnienia;
5) w celu udaremnienia ucieczki aresztowanego lub zatrzymanego, co do
którego policjant miał podejrzenie, że jest niebezpiecznym przestępcą;
do kategorii niebezpiecznych przestępców zaliczali się między innymi
zdrajcy Państwa, bandyci, szpiedzy, mordercy, włamywacze, sabotażyści,
osoby przekraczające granicę państwową i niezatrzymujące się na żądanie
policjanta, co mogło sugerować, iż są przemytnikami lub chcą granicę
przekroczyć nielegalnie, ale również osoby zajmujące się zawodowo
koniokradztwem i uzbrojeni włóczędzy;
6) w celu ujęcia niebezpiecznego przestępcy, który ucieka, albo
obezwładnienia go, jeżeli zajął stanowisko obronne lub schronił się do
kryjówki;
7) w trakcie pełnienia służby wartowniczej lub konwojowej przeciwko
osobie popełniającej lub usiłującej popełnić czyn przestępny
zmierzający do uszkodzenia, naruszenia lub uszczuplenia przedmiotu
chronionego; stosowanie broni było również dopuszczalne przeciwko
osobie, która nie stosowała się do poleceń wydanych w granicach
pełnionej służby przez wartownika względnie konwojenta2.
Przed użyciem broni policjant był zobligowany do wydania jednorazowego
polecenia do zaniechania bezprawnych działań lub spełnienia określonej
czynności. Jeżeli jednak w danej sytuacji takie wezwanie nie było
możliwe do zrealizowania, funkcjonariusz mógł użyć broni bezpośrednio
po oddaniu strzału ostrzegawczego w powietrze. Zasadą było użycie broni
w sposób, który nie stanowił niebezpieczeństwa ani zagrożenia dla życia
osób postronnych. Ponadto należało zachować ostrożność przed użyciem
karabinu i w razie konieczności zalecano strzelać w poprzek ulicy.
Odstępstwa od powyższych zasad były możliwe, gdy:
– użycie broni miało na celu odparcie niebezpiecznego napadu lub
zamachu, zagrażającego życiu, zdrowiu lub wolności policjanta, a także
innych obywateli, albo też przeciwdziałanie działaniom zmierzającym
bezpośrednio do takiego napadu lub zamachu;
– wszelka zwłoka zagrażała życiu funkcjonariusza lub osób trzecich lub
mogła udaremnić pościg i ujęcie przestępcy albo groziła klęską
żywiołową.
Funkcjonariusze Policji Państwowej występujący w oddziałach zwartych
(każda grupa policjantów działająca w szyku zwartym i pozostająca pod
bezpośrednią komendą) mogli użyć broni tylko na rozkaz dowódcy. Poza
wyżej wymienionymi sytuacjami dopuszczano użycie broni przez oddział
także wówczas, gdy zaistniał bierny opór stawiany przez tłum podczas
wykonywania przez oddział obowiązków służbowych lub powierzonego
zadania. W przypadku, gdy podczas działań dowódca utracił możliwość
wydawania poleceń w sposób bezpośredni, w myśl ówczesnych przepisów
formacja nie stanowiła już oddziału zwartego.
Funkcjonariusz był zobowiązany do natychmiastowego powiadomienia
przełożonego o fakcie użycia broni palnej. W przypadku zranienia osoby
policjant musiał zapewnić jej szybką pomoc lekarską – i jeśli sytuacja
na to pozwalała – udzielić pierwszej pomocy. Każdy przypadek użycia
broni był badany pod kątem zgodności z obowiązującymi przepisami.
W sytuacji, gdy użycie broni spowodowało śmierć lub uszkodzenie ciała
albo gdy istniało przypuszczenie o użyciu niezgodnym z prawem,
zawiadamiano o tym prokuratora3.
NAGANT I VIS
Broń krótka, którą dysponowali funkcjonariusze PP obejmowała dwa
podstawowe typy: rewolwer Nagant wz. Ng 30 i pistolet Vis wz. 35.
Nagant był bronią powtarzalną do walki na małej odległości. Działał na
zasadzie obrotu mechanicznego bębna z nabojem. Strzelał amunicją 7,62
mm x 38R. Amunicja była specjalnie do niego zaprojektowana, pocisk był
schowany w łusce. Przy strzale łuska ulegała rozdęciu i uszczelniała
przestrzeń pomiędzy komorą nabojową a lufą – dawało to zwiększenie
energii początkowej pocisku. Rozwiązanie to miało też wady, takie jak
chociażby utrudnione rozładowanie broni, ponieważ rozdęcie łuski
utrudniało jej wyjście z komory nabojowej.
Broń można było rozłożyć przy użyciu wkrętaka, choć pochłaniało to dużo
czasu. Rewolwery polskiej produkcji różniły się nieznacznie od
rewolwerów rosyjskich. Posiadały lufę gwintowaną o długości 114 mm o 4
bruzdach i 4 polach. Bruzdy były dwukrotnie grubsze od pól. Chciano
stworzyć rewolwer w wersji sportowej z nabojem bocznego zapłonu do
celów szkoleniowych. Taki prototyp opracował w 1937 r. komisarz
Staniszewski, który był kierownikiem Referatu Wychowania Fizycznego
Komendy Głównej Policji Państwowej. Niestety wybuch wojny uniemożliwił
produkcję.
Kolejną bronią krótką był pistolet Vis. Był on polskiej produkcji i
dziełem polskich konstruktorów. Vis wz. 35 konstrukcji Piotra
Wilniewczyca i Jana Skrzypińskiego. Nazwa pochodzi od pierwszych liter
nazwisk konstruktorów, początkowo nazywał się Wis. Na życzenie
Departamentu Uzbrojenia literę W zamieniono na literę V, tworząc
łaciński wyraz vis – siła.
W latach 30. powstał prototyp. Projekt zgłoszono do urzędu patentowego
w Warszawie 15 stycznia 1931 r., natomiast patent przyznano 8 lutego
1931 r. Pistolet był wzorowany na amerykańskim pistolecie Colt wz.
1911. Działał na zasadzie krótkiego odrzutu lufy. Prototyp pistoletu
składał się z 48 części. W latach 1932-1933 w Państwowej Fabryce Broni
w Radomiu wyprodukowano próbną partię (ok. 30 szt.). Do wybuchu wojny
wyprodukowano ok. 45 000 pistoletów.
PRAGMATYKA SŁUŻBY W OBCHODACH I NA
POSTERUNKACH ORAZ BEZPIECZEŃSTWO W TRAKCIE INTERWENCJI
W okresie międzywojennym wypracowano zasady zachowania się, które
obowiązywały każdego funkcjonariusza podczas wystąpień publicznych.
Określone reguły postępowania zamieszczane w instrukcjach policyjnych
nakazywały, aby postawa policjanta była zawsze wzorowa. Funkcjonariusz
powinien chodzić spokojnie i wolno, tak aby mógł uważać na wszystko, co
się wokół niego dzieje. Obowiązywał bezwzględny zakaz palenia tytoniu
podczas służby na ulicy, w chwili wejścia do urzędów i mieszkań
prywatnych. Zabronione były rozmowy o charakterze niesłużbowym z innymi
policjantami lub przechodniami, siedzenie lub leżenie na posterunku,
prowadzenie ze sobą psów bez rozkazu, jak również chodzenie z
kimkolwiek pod rękę4.
Przebywanie w lokach publicznych, restauracjach czy szynkach było
dopuszczalne tylko w celach służbowych i powinno trwać możliwie krótko.
Ponadto policjant był każdorazowo zobligowany do zameldowania o takim
fakcie po ukończeniu służby.
Właściwy wizerunek przedwojennego policjanta był również kształtowany
poprzez konieczność taktownego i uprzejmego zachowania się względem
osób zwracających się do niego z prośbą o udzielenie informacji, jak
również niezwłocznego jej udzielenia. Oczywiście poza określonym
sposobem zachowania się policjanta w trakcie służby istniała również
pragmatyka dotycząca sposobu pełnienia służby. W ramach ogólnej służby
związanej z zapewnieniem bezpieczeństwa, która miała przede wszystkim
charakter prewencyjny, funkcjonariusz mógł wykonywać między innymi
czynności w obchodach oraz na posterunkach stałych i posterunkach
regulowania ruchem. Podczas obchodu w dzień pragmatyka nakazywała iść
po chodniku wzdłuż jezdni, ponieważ do zadań funkcjonariusza należało
między innymi zwracanie uwagi na płynność ruchu, stan nawierzchni
chodnika i jezdni, oraz pełnić służbę w sposób zapewniający optymalną
skuteczność w zakresie zapobiegania popełnianiu przestępstw i
zatrzymywania ich sprawców. Podczas obchodu w nocy należało iść po
wewnętrznej stronie chodnika, tak aby można było sprawdzić, czy
zamknięte są drzwi, okiennice, wejścia do piwnic oraz czy stan
zabezpieczenia wystaw sklepowych jest odpowiedni. Charakter służby w
porze nocnej lub nad ranem wymagał również zwracania szczególnej uwagi
na podejrzane osoby wałęsające się w okolicy. Z uwagi na specyfi kę
terenów wiejskich, podczas pełnienia służby w obchodach akcentowano
konieczność dialogu z członkami społeczności lokalnej5.
W celu zapewnienia interweniującym funkcjonariuszom bezpieczeństwa
osobistego, zalecano policjantom stosowanie zaostrzonych rygorów
ostrożności w przypadku natknięcia się patrolu policyjnego na nieznane
osoby zachowujące się w sposób podejrzany. Jeżeli patrol był co
najmniej dwuosobowy, funkcjonariusze już z odległości około 50 kroków
powinni przygotować broń krótką lub karabin do pozycji „Gotuj broń”. W
kontakcie ze szczególnie niebezpiecznymi przestępcami zalecano
zatrzymanie się członków patrolu w tej samej odległości, z jednoczesnym
rozstąpieniem się na odległość nie mniejszą niż 10 kroków od siebie.
Następnie patrol, będąc w odpowiednim ustawieniu, powinien dokonać
zatrzymania podejrzanych okrzykiem: „Stój! Policja!”. W dalszej
kolejności procedura nakazywała, aby funkcjonariusze rewidowali
przestępców pojedynczo. Następnie sprawców doprowadzano na posterunek
Policji Państwowej celem dalszego sprawdzenia lub zatrzymania.
W przypadku, gdy pełniący służbę patrolową funkcjonariusz był sam, a
podejrzanych więcej, policyjne wskazówki nakazywały obserwować sprawców
z ukrycia, starając się jednocześnie przedsięwziąć kroki w celu
wezwania pomocy. Policjant miał obowiązek podjęcia interwencji tylko
wówczas, gdy działania przestępców zagrażały życiu ludzkiemu lub
sprawcy dopuszczali się zbrodni6.
TECHNIKI INTERWENCJI
Jak widać, służba policjanta od zawsze wiązała się z ryzykiem utraty
życia lub zdrowia. Szkoleniowcy policyjni w okresie międzywojennym
dostrzegli utylitarne walory treningu walki wręcz. Nakładem „Gazety
Administracji i Policji Państwowej” w Warszawie w 1931 roku ukazało się
swoistego rodzaju kompendium wiedzy z zakresu technik interwencji
Zasady walki wręcz autorstwa Czesława Stronczaka. We wstępie możemy
przeczytać, jak wszechstronnie autor widział problematykę związaną ze
szkoleniem policjantów z zakresu walki wręcz: „ćwiczenia w walce wręcz
(Jiu-Jitsu) mają jako cel praktyczny: zaprawianie się do pokonywania
przeciwnika w bezpośrednim zetknięciu z nim, wyrobienie obrotności,
stanowczości, szybkości orjentacji decyzji, jako cel zaś fizjologiczny:
wdrożenie układu nerwowego do żywej, silnej i użytecznej reakcji na
odbierane wrażenia. Walka wręcz wymaga dokładnej znajomości układu
mięśniowego, kostnego i naczyniowego ciała ludzkiego, jest to bowiem
zasadniczym warunkiem do uzyskania wyników, pozatem polega ona na
zręczności, szybkości ruchów, pewności siebie i odwadze”. Dostrzeżono
również dobre rozwiązania za granicami naszego kraju: „Skuteczność tego
systemu okazała się tak wydatną, iż w Japonji każdy dzisiaj żołnierz,
marynarz czy policjant z obowiązku uczęszcza na odpowiednie kursy.
Obecnie też, wszędzie bez wyjątku, tak towarzystwa
gimnastyczno-sportowe, jak i organizacje wojskowe, głównie zaś organy
bezpieczeństwa, zarówno w Polsce, mocno interesują się japońskim
systemem samoobronny, niniejszy więc podręcznik ma na celu podanie
pewnych zasad oraz sposobów, które zresztą przydać się mogą każdemu
obywatelowi bez względu na płeć, jeśli pewne wskazówki zezwalają na
łatwe pokonanie silniejszego od siebie przeciwnika”. Opracowanie to
zawiera również wiele cennych wskazówek dla instruktorów realizujących
zajęcia.
„Ćwiczenia wszelkie wykonywa się na rozkazy. W zapowiedzi tych rozkazów
określa się rodzaj ćwiczenia, hasłem zaś jest wyraz «ćwicz», znak lub
liczenie”. Już wtedy instruktorom zalecano właściwe podejście do emisji
i higieny głosu w mówieniu: „Przy wykonywaniu powolnych ruchów hasło
liczeniem podaje się przeciągle, natomiast ostro, gdy ruch ma być
szybki i energiczny”.
Dzisiaj w szkolnictwie policyjnym w programach szkolenia zapominamy o
fundamencie kształtowania wszelkich umiejętności związanych z użyciem
przymusu bezpośredniego, a przecież „podstawą przygotowania do walki
wręcz jest mimo wszystko odpowiednia gimnastyka. Metodyczne więc
ćwiczenia, przeprowadzane na podstawie obowiązujących regulaminów
wychowania fi zycznego, mają przedewszystkiem stopniowo rozwinąć u
każdego policjanta wszystkie władze cielesne i czynności życiowe
organizmu z oddychaniem i sprawnością serca na pierwszym planie (…)”.
Studiując opracowanie Zasady walki wręcz, można zauważyć wiele
podobieństw w szkoleniu ówczesnym i dzisiejszym. Analizując sposób
działania sprawców czynnej napaści na policjanta czy też naruszenia
nietykalności cielesnej funkcjonariusza, łatwo zauważymy, że
najczęściej policjanci są atakowani uderzeniem pięścią w twarz. W
przedmiotowym opracowaniu można znaleźć sposoby obrony przed różnymi
atakami: „N. chce uderzyć lewą ręką w prawy policzek lub podbródek” lub
„N. chce uderzyć lewą pięścią (np. w nos)”.
Jednak widzimy również obronę w sytuacjach, nad którymi dzisiaj nikt
się nie zastanawia, np.: „N. znajduje się po prawym boku P.”, „N.
silnie naciera”, „N. ściera się piersią o pierś”, „N. jest bardzo
natarczywy” albo „N. jest bardzo blisko” lub też „N. ma złe zamiary”.
Policjanci przygotowywali się również na sytuacje nietypowe, np.: „N.
znajduje się w stanie omdlenia. Ponieważ N. może symulować, przeto P. z
zachowaniem ostrożności robi koło niego przysiad i zadaje mu kilka
lekkich pchnięć końcami palców w żołądek, drugą natomiast ręką szczypie
go w bark”. Podręcznik zawiera również opisy reakcji na ataki z użyciem
niebezpiecznych narzędzi, takich jak laska, nóż, krótka broń palna: „N.
zamierza się w lewy bok P. nożem, trzymanym w prawej ręce. P. podbija
zewnętrznym kantem lewej ręki prawe przedramię N. nazewnątrz, natomiast
prawą ręką uderza go w prawą stronę szyi (…)”. W uwagach końcowych
możemy przeczytać między innymi: „W każdem położeniu należy
błyskawicznie obmyślać i decydować, co może być skutecznym środkiem, by
zastosować go bardzo szybko, niespodziewanie oraz z odpowiednią
sprężystością, przy wymaganej dokładności. (…) Należy dokładnie
rozumieć i znać każdy chwyt lub ruch, zważając na zawarte w niniejszym
podręczniku ostrzeżenia oraz mając na pewpamięci, iż celem w czasie
walki wręcz jest nie uszkodzenie przeciwnika, lecz zmuszenie go do
stanu bierności”.
WYDARZENIA NADZWYCZAJNE
Pomimo precyzyjnych wskazówek na temat tego, jak postępować z
niebezpiecznymi przestępcami, w trakcie spektakularnych obław na
ówczesnych rzezimieszków zginęło wielu policjantów. Kazimierz Koziński,
herszt grupy przestępczej specjalizującej się na początku lat
trzydziestych ubiegłego stulecia w napadach rabunkowych na domy i
mieszkania, był odpowiedzialny za postrzelenie kilku policjantów,
którzy zlekceważyli zagrożenie. Koziński zginął od policyjnych kul w
trakcie zasadzki, jednak wcześniej zastrzelił wywiadowcę policyjnego,
gdy ten próbował wylegitymować go w jednym z rembertowskich mieszkań,
drugi funkcjonariusz został ciężko ranny w twarz7.
Nie mniej dramatyczne wydarzenia rozegrały się w 1932 roku w trakcie
obławy na sprawców krwawego napadu na Urząd Pocztowy w Gródku
Jagiellońskim (wówczas województwo lwowskie). Policjanci w trakcie
patrolu zauważyli dwóch podejrzanych mężczyzn. Podczas próby ustalenia
ich tożsamości padły strzały. Zginął komendant posterunku przodownik
Kojat, a posterunkowy Sługocki został postrzelony w klatkę piersiową8.
Grudniowej nocy 1934 roku na ulicach Poznania zginął posterunkowy
Bolesław Szałkowski. Pełniący służbę patrolową policjant próbował ująć
sprawców włamania do piekarni. W trakcie pościgu funkcjonariuszy za
włamywaczami jeden ze sprawców ukrył się w bramie i z zaskoczenia oddał
pięć strzałów do posterunkowego Szałkowskiego. Trafi ony w plecy
policjant zmarł na miejscu. Za bandytami rozesłano listy gończe.
Sprawca zabójstwa Marian Wyrembek został niebawem rozpoznany przez
policyjny patrol na targu w Kórniku, lecz wymknął się funkcjonariuszom,
salwując się brawurową ucieczką furmanką. Przestępcy nie cieszyli się
jednak długo wolnością. Kilka dni później kompan Wyrembka Marian
Czerwiński został wytropiony przez policyjną obławę, poddał się bez
walki. Zabójca posterunkowego Szałkowskiego został również ujęty w
trakcie obławy, lecz walczył do końca, a nie widząc szans na ucieczkę,
próbował popełnić samobójstwo9.
- Mączyński
M., Policja Państwowa w II Rzeczypospolitej, Wyższa Szkoła Biznesu, Kraków 1997, s. 177, 178.
- Mączyński
M., dz. cyt., s. 178-180.
- Mączyński
M., dz. cyt., s. 181.
- Gryz
G., Specyfi czna służba przedwojennego policjanta, „Gazeta Policyjna” 2004, nr 13.
- Mączyński
M., dz. cyt., s. 220, 221.
- Mączyński
M., dz. cyt., s. 251.
- Paciorkowski
J., Krwawy zbój, „Policja 997” 2008, nr 9.
- Paciorkowski
J., Krwawy napad na pocztę, „Policja 997” 2007, nr 2.
- Paciorkowski J., Ostatni patrol, „Policja
997” 2006, nr 12.
|